Zapiski z ciężkiego i nielekkiego życia czyli jak koegzystować z Piekielną Dwójką, Panem Kotem, jego bratem Szatanem i nie zwariować. Poradnik praktyczny w przykładach.
RSS
piątek, 27 stycznia 2012
Siekierezada czyli dlaczego zaleją mnie śmieci

- Młody, worek ze śmieciami w dłoń i wychodzimy! zaordynowałam jak co rano

- Znowu... wyjęczał (jak co rano) Panicz, Codziennie są śmieci! utyskiwał zabierając elegancki pakunek z odpadkami

- Idź już wyrzuć a ja będę zeskrobywać lód z szyby, będzie szybciej! pogoniłam go i zapiąwszy Maję w foteliku, rozpoczęłam procedury przywracające szybie przedniej widczność

- Nie mam klucza. z wyrzutem poinformował mnie Pierworodny wracając z workiem w ręce do auta

- Pokaż te kieszenie, przecież wczoraj miałeś! poirytowałam się, tym bardziej, że to nasz jedyny klucz do eleganckiego budyneczku z kontenerami, a w kieszeniach kurtki Młodego wionęło pustką

- Dawałem Ci go wczoraj. bronił się Pierworodny

- Nie synu, wsadziłeś go do kieszeni. Może w szkole Ci wypadł? łapałam się ostatniej deski ratunku

- Ale ja go wczoraj popołudniu miałem! oprzytomniał nagle Młody

- Gdzie, kiedy?

- No jak jechaliśmy do urzędu po twój dowód, to siekierkowałem nim Maję, przez całą drogę! chętnie wyjaśnił

- Co robiłeś?!!! osłupiałam

- No siekierkowałem! zdenerwował się Isiu na tak jawne oznaki tępoty rodzicielki A poza tym zauważyłabyś jakbym to miał w urzędzie!

- Nie sądzę, pewnie klucz leży w śniegu koło urzędu i teraz to chyba zatoniemy w śmieciach bo Tobie się siekierezada zamarzyła! warknęłam zła jak osa, Skąd pomysł żeby się kluczem bawić!!! Jedynym kluczem do domku śmietnikowego!!!


Jutro muszę pożyczyć klucz od sąsiadki i dorobić ze trzy... Bo licho nie śpi, za to może siekierkować.


środa, 25 stycznia 2012
Niedaleko pada wnuczka od Babusi czyli po kim ci narzeczeni

- Małgosia słuchaj, zaczęła Babusia dzwoniąc do mnie na komórkę po tym jak powrócili wraz z Dziadkiem z uroczystości obchodów swojego dnia na uczelni Młodej, ten w czerwonych oprawkach to Michał? Tak?

- Tak. potwierdziłam, A co?

- To on strasznie mały jest. wyjaśniła Babusia

- No wiem, Maja mi mówiła, ale on już nie jest narzeczonym. pocieszyłam Rodzicielkę

- Wiesz, tam jest jeden taki, ładny, z długimi włosami. kontynuowała Babusia

- Oliwier, wiem. byłam coraz bardziej rozbawiona

- Tak, tak, Oliwier. skwapliwie potwierdziła

- Też już nieaktualne, był narzeczonym kilka dni temu, znudził się jej po dwóch dniach... westchnęłam z fałszywym żalem I tak się chłopak długo trzymał!

- Szkoda... Bo fajny jest...

- Kobieto zmiłuj się, lepiej byś powiedziała jak wnuczka wypadła, czy wiersz ładnie mówiła, a nie za chłopakami się rozglądała!

 

W ten sposób dowiedziałam się, że zmienność Drugorodnej to nie moja wina, to geny Babusi!

 

niedziela, 22 stycznia 2012
Narzeczony pilnie poszukiwany, czyli o stałości uczuć sześciolatki

- Zakochałam się w Michale C.! oznajmiła mi radośnie Dugorodna, kiedy w poniedziałek odbierałam ją od Dziadków.

- O! zdziwiłam się (bo Pannica nie lubiła koleżki od momentu kiedy zmienił był, bez pozwolenia, oprawki okularów z niebieskich na czerwone. Po takim incydencie był spalony!) Przecież go nie lubiłaś, a co z Mateuszem i Kubą?...

- Teraz Michał jest moim narzeczonym! Mateusza i Kuby nie było w przedszkolu. odpowiedziała Młoda, cała w skowronkach nie widząc problemu

- Ale dlaczego? próbowałam zrozumieć rozbuchaną kobiecą naturę prawie sześcioletnią

- Bo nie miałam żadnego narzeczonego. wyjaśniła z politowaniem nad moją tępotą

- Aha.... westchnęłam, że tak prostej rzeczy ogarnąć nie umiem, to musi być przez ciążę i fakt posiadania drugiego mózgu w brzuchu, pocieszyłam się

 

Minął wieczór i nastał wtorek.


- Mamo a wiesz, że Oliwier się we mnie zakochał? powitała mnie radosną nowiną we wtorek popołudniu

- O! zatkało mnie, A ty? wybąkałam

- Ja też! wyznała z rumieńcem na twarzy, To mój nowy narzeczony!

- A Michał? zapytałam skonfudowana

- Mówiłem Ci mamo, włączył się Panicz Isiu, który niepostrzeżenie zmaterializował się przy nas, że ona to zmienia ich codziennie! Ona co dzień zakochuje się w kimś innym! dodał z naganą w głosie

- Teraz Oliwier jest moim narzeczonym! hardo odpowiedziała Drugorodna

 

Minął wieczór i nastała środa, miłość wciąż kwitła, nastał czwartek.

- Jak ma się Twój narzeczony Oliwier? zapytałam Młodą po powrocie z pracy

- Teraz mam wymyślonego, niewidzialnego narzeczonego. odpowiedziało mi Ucieleśnienie Stałości Uczuć

- A co z Oliwierem?

- Już nie jest moim narzeczonym.

 

W sumie i tak się chłopak długo trzymał! Całe dwa dni! Mam nadzieję, że z wiekiem trochę się Panna ustatkuje, bo inaczej to rzeź będzie...

 

piątek, 20 stycznia 2012
Szczerbatek czyli czego nie umie Babusia

Oglądaliśmy ostatnio "Jak wytresować smoka". Bajka świetna, a smoczy główny bohater ma wdzięk kota! Oczywiście posiada też śmiercionośną moc ciskania piorunów paszczą i według Wikingów jest tak groźny, że jak go zobaczysz to się schowaj i módl żeby Cię oszczędził.

Tak się złożyło, że smok ów zaprzyjaźnił się z małym Wikingiem, który był nieco inny niż reszta. W pewnym momencie w ramach wymiany serdeczności na lini człowiek - smok, ziwerzę uśmiechnęło się na ile umiało, czyli tak:



- Emerycki uśmiech!!! zawył rozbawiony do łez Pierworodny


Niestety następnej sztuczki już żadnemu emerytowi nie uda się powtórzyć, bo smoczysko wysunęło zębiska jak sztylety i po bezzębnych dziąsłach i emeryckim uśmiechu nie było już śladu! Chociaż gdyby Babusia tak potrafiła to bałabym się jej jak diabli i  nie sądzę, żeby Piekielna Dwójka śmiała się jej sprzeciwić w czymkolwiek. Sztuczna szczęka nigdy nie wzbudzi takiej grozy jak wysuwane zęby!

środa, 18 stycznia 2012
Jak mnie w domu Średniowiecze zaskoczyło i dlaczego idę do kuźni

- Chodź Młody, śniadanie na stole. zachęciłam Panicza grokim krzykiem

Filip zjawił się nawet dość szybko, ale zanim zasiadł i zaczął był śniadać, wyraził swe obiekcje co do ilości pożywienia.

- Mamo, życzyłem jedną!

- Co? zakrztusiłam się herbatą słysząc to "życzyłem"

- No życzyłem jedną kromkę. powtórzył poirytowany Isiu

- No to masz synu, przekroiłam żebyś nie marudził że nadwrażliwość zębowa nie pozwala Ci na konsumpcję. odpowiedziałam kąśliwie

- To dlaczego robisz kolejne? skontrował Pierworodny


- Dla siebie? I co to za forma "życzyłem"? sarknęłam


- Średniowieczna gadka. chętnie wyjaśnił Młody


Jak mi zacznie mówić "daj, ać ja poodkurzam, a ty poczywaj" albo śpiewać z rana "Bogurodzicę" to chyba będę musiała po dwa nagie miecze do kowala się udać. Pytanie czy teraz się takie dostanie i czy ciężarne są obsługiwane w kuźni poza kolejnością?



piątek, 13 stycznia 2012
Sierściuchy rulez czyli koty mają głos i nie tylko!

 

czwartek, 12 stycznia 2012
Dlaczego splendory nas omijają czyli Młody nie chce być ministrantem
- Ksiądz, który u nas chodził po kolędzie, stwierdził, że trzeba Filipa zapisać do ministrantów. powiedziała zadowolona jak nie wiem co Babusia, kiedy tylko przekroczyłam próg ich domu

- Nie będę się zapisywał do żadnych ministrantów! zagulgotał gniewnie Młody

- Trzeba go zapisać! lobbował mój Papa

- Nigdy w życiu! Musiałbym chodzić trzy razy w tygodniu do kościoła! pieklił się Isiu

- Ale jaki prestiż! kusiła Babusia

- Ja chcę być ministrantem! Mogę?! Mogę?! Zapiszesz mnie? Drugorodna szybko wyczuła, że sporo może na tym zyskać

- Możesz Maju... uspokoiłam machinalnie

- Baby nie mogą! uwadze Młodego niestety nic nie umknie

- Mamo!!! zawyła Drugorodna, Ja chcę!

- Dobrze dziecko, dobrze. uspakajałam, przesyłając równocześnie mordercze spojrzenia w stronę Panicza

- A co robi ministrant? dopytała się uspokojona już Maja

- Siedzi w kościele na Mszy na stołku, w białym fartuchu! wyjaśnił mało uprzejmym głosem Pierworodny

Ten fartuch przeważył szalę goryczy i Młoda nie chce już być ministrantem, przez co na rodzinę żaden prestiż i splendory nie spłyną! Jednym słowem Pierworodny to zakała!
poniedziałek, 09 stycznia 2012
Jak zostać Murzynem we własnym domu czyli zgubne skutki noszenia rajstop
- Mamo, czy ty jesteś Murzynem? zapytał mnie znienacka Młody kiedy
udało mi się założyć rajstopy ciążowe w jedynym kolorze dostępnym w moi
sklepie czyli właśnie czarne

- Filip, nie mam siły na żarty! Wiesz jak się trudno wkłada to ustrojstwo kiedy masz brzch wielkości piłki lekarskiej?!!!

- Mama nie jest Murzynem! wzięła mnie w obronę Drugorodna (ta co mi
wczoraj powiedziała, ze mam tyłek jak ciocia Bania*...) To są
rajtuzy!!!

- Nie Maja, Przeciwnikowi Wołacza zamigotały złośliwe chochliki w
oczach, To nie są rajtuzy, mama jest Murzynem!

- Nie!!!! Młoda błyskawicznie osiągnęła wysokie c, To są rajtuzy!!!

- Mama nie ma rajtuz, jest Murzynem! skontrował ze słodkim uśmiechem Panicz Isiu

- Nie!!!!!

- Tak!


Tu sobie można wstawić dowolną liczbę ostatnich dwóch słów. Zapewniam,
że oni mogą tak długo i nigdy im się ta zabawa nie nudzi! Musiałam
interweniować bo czułam, że szaleństwo jest blisko i skłonnam uwierzyć żem Murzyn...

* Ciocia Bania - jedna z postaci z "Robotów". Mój ulubiony kawałek to rozmowa Radka Dekla z Gwoździem, kiedy poznawał ową uroczą osobę.
" - Dlaczego Ciocia Bania?
- Bo na Ciocia Dupsko się nie zgodziła!"

niedziela, 08 stycznia 2012
Dlaczego nie warto rzucać monety na tacę i jak usprawnić święcenie wiernych czyli idę z Młodymi do kościoła
Młoda wyjątkowo wyraziła dziś chęć pójścia ze mną i Przyszłym Komunistą do kościoła. Akurat było mi to koszmarnie nie na rękę, bo zamarudziliśmy okrutnie i pędziliśmy jak na złamanie karku.

- Masz złotówkę, wrzucisz na tacę. powiedziałam jej podając monetę

- A co za to dostanę? trzeźwo zapytała Młoda

- Dziecko, nie bądź taka interesowna! Dostaniesz satysfakcję. pouczyłam ją

Doszłam jednak szybko do wniosku, że naklejka z WOŚP, którą dostała przed wejściem za taką samą czynność to jest uczciwa wymiana, za wysiłek wrzucania monety, zaś sama satysfakcja jej nie satysfakcjonuje i Pannica chętnie wymieniłaby pieniążek na kolejne serduszko.

A, że dziś niedziela Chrztu Pańskiego, więc ksiądz proboszcz się wyżył i namoczywszy solidnie kropidło spuścił chłopakom z pierwszej ławki niezły prysznic. Tak się też nieszczęśliwie złożyło, że Młodego posadzono w pierwszej ławce właśnie.

- Dobrze, że miałem czapkę, to się trochę osłoniłem! gulgotał z oburzeniem, Normalnie sobie śmigus zrobił!

- Biednyś... pożałowałam go fałszywie

- Ale wiesz zamiast tej miotły do kropienia... zaczął już pogodzony z losem

- Kropidła... wtrąciłam

- No przecież mówię, że fajnie by było jakby zamiast tej miotły miał pistolet NERF z wyrzutnią!!! I nie chodziłby tak między ławkami tylko tu by się rzucił, tu by zrobił fikołka i wtedy atak wodą!


Oczami duszy ujrzałam starszego już proboszcza jak się rzuca po kościele z NERF'em w ręce i resztę drogi prowadziłam w milczeniu, taka wizualizacja może wywołać szok! Nie próbuj wyobrażać tak sobie swojego proboszcza! Lojalnie ostrzegam!

środa, 04 stycznia 2012
Jak być najsilniejszym w swojej klasie czyli Młody naucza szacunku
- Filip dziś nauczał dwóch kolegów z pierwszej klasy...powiedziała mi na powitanie Babusia z wyraźnym przekąsem w głosie, Nich Ci sam opowie!

- O?! A czegóż to synu ich uczyłeś? zapytałam niepewnie

- Dałem im lekcję szacunku! z dumą wyjaśnił Pierworodny

- Tak... A konkretniej? westchnęłam zrezygnowana, bo z lekcji takiego szacunku raczej nic dobrego wyniknąć nie mogło

- Takich dwóch zaczepiało mnie po lekcjach, oni znają mojego kolegę z klasy, chętnie wyjaśniał Młody, Najpierw pytali czy to prawda, że jestem najsilniejszy, i jeśli tak to czemu nie walczę z Pudzianem. No to im powiedziałem, że jestem najsilniejszy ale nie na świecie tylko w swojej klasie. A oni mnie dalej drażnili i mówili żebym walczył z Pudzianem i podważali moją siłę! A potem mnie jeden kopnął w nogę. Wtedy to się już ostro zdenerwowałem i zapytałem "Czy mam być dla Was bezlitosny?!!!" Oczywiście oni dalej mnie zaczepiali więc powiedziałem "Ok, teraz Wam pokażę", no i im pokazałem. Wlałem obu i poszedłem do domu.

- Krew była? Siniaki? Płakali? upewniałam się żeby się przygotować na wielce prawdopodobne spotkanie z dyrektorem szkoły

- Nie, biłem ich lekko, ale tak, żeby poczuli. wyjaśnił mi z politowaniem


Tym oto sposobem Młody utrzymał swoją reputację na odpowiednim poziomie.

poniedziałek, 02 stycznia 2012
Jak odnieść sukces i zebrać pochwały czyli dlaczego syn marnotrawny rządzi
- Mamo!!! wył uradowany Młody dostałem dziś czerwoną kropkę z wykrzyknikiem!!

- To dobrze? Tak? dopytywałam się nieufnie, bo czerwona to oczywiście świetna sprawa, ale wykrzyknik do tej pory oznaczał raczej kłopoty

- To najlepsza ocena za zachowanie! Nikt takiej nigdy nie dostał! Żadna dziewczyna, nawet te najgrzeczniejsze! entuzjazmował się

- Synu! Jakże się cieszę! Toż to sukces i cud boski! głośno wyraziłam swój podziw

- A wiesz jak ta świnia Marysia na mnie patrzyła?! O tak! Z nienawiścią! tu pokazał był oczy jak szparki i mściwy wzrok, brakowało tylko falujących nozdrzy pogardy...

- Zlituj się, nie wolno tak mówić o koleżankach... westchnęłam zrezygnowana

- No co! Ona kłamała Pani o moim zachowaniu! A poza tym wszyscy chłopacy mi gratulowali!

- Chłopcy, synu, chłopcy. poprawiłam machinalnie

- A wiesz co w tym jest najlepsze? Że moja tajna taktyka działa! poinformował mnie dumnie wypinając pierś

- Tak? A jakaż to technika? dopytałam się niepewnie

- Jak nazbieram złych kółek za zachowanie, to potem się muszę trochę postarać i jak jestem taki grzeczny to Pani mnie bardzo chwali i docenia!

- Słowem synu, bierzesz wychowawczynię na "syna marnotrawnego"... I zbierasz laury za poprawę zachowania, a dzieci naprawdę grzeczne nigdy nie dostępują takich pochwał i zaszczytów. odkryłam przed nim nędzę jego postępowania

- I to działa mamo!  uśmiechnął się zadowolony z siebie Pierworodny

- Niestety działa, zawsze... 

Słowem syn marnotrawny rządzi! I niech ktoś powie, że w biblii nie ma mądrości życiowych.

PS Dziś po przyjściu z pracy zastałam choinkę u wejścia kuwety. Nie wiem w jakim celu sierściuchy ją tam przytargały, może chciały robić pod drzewkiem? Tylko fakt, że to kryta kuweta ochronił ustrojoną w łańcuchy choineczkę przed profanacją... Oczywiście koty milczą uparcie i żaden nie przyznaje się do winy!
niedziela, 01 stycznia 2012
Nowy Rok bieży czyli dlaczego warto mieć zapałki w domu

Melduję się w Nowy Rok. Oczy mam podparte zapałkami. Jeśli ktoś wierzy, że Drugorodna idąca spać o 23:30 i Pierworodny idący spać o 0:15 będą spać jak anioły do co najmniej dziewiątej to jest naiwny jako i pisząca te słowa. 

- Mamo jestem głodna! oświadczyła mi radośnie o 7:30 świeża i wyspana Maja

- Mamo, nie śpię już od pół godziny, leżę i się nudzę! zgłosił z pretensją Panicz Isiu, kiedy tylko usłyszał, że schodzimy na dół.

Na moje rewelacyjne propozycje zabaw:

- Połóżmy się i udawajmy, że śpimy, Drugorodna prychała z oburzenia, wszak Panna jest wyspana! Jakim cudem oni się tak szybko regenerują?! Jakim cudem!!! Wietrzę w tym ogólnoświatowy spisek...


sobota, 31 grudnia 2011
Sylwester w domu czyli zabawa dla prawdziwych twardzieli

Wszystkim Czytaczom życzymy szczęścia w nowym 2012 roku!



Młodzież dostała obietnicę, że w sylwestra każdy może iść spać kiedy chce... Po cichu liczę, że skoro ja chcę o 21 to pójdę (tu powinien dać się słyszeć ironiczny szatański chichot z mojej naiwności).

My już balujemy od 18... Na początek poszły słodycze i szampan. Nie tam jakiś francuski bełt czy rosyjskie podróbki! Ale prawdziwy Piccolo truskawkowy!!! Ma tak wykwintny smak, że wprost nie da się tego opisać...

- Schłodzić im to? zapytałam Pana P. wyjmując bąbelki z szafki

- Po co? trzeźwo ocenił Pan P.

- Fakt... Ale może schłodzone jest smaczniejsze? zastanawiałam się jeszcze głośno

W sumie bez sensu bo jak się okazało na szampana jest dwoje chętnych, Karolina i Młody, Drugorodna (dziecko o lepiej wyrobionym podniebieniu) po skosztowaniu jak rasowy kiper wypluła do zlewu i odmówiła dalszej konsumpcji.

Rozlałam szampana do dwóch wielgachnych szklanic. Zniknęło w oka mgnieniu...

- Więcej szampana! Więcej szampana! zaordynował Panicz Isiu

Po piętnastu minutach w pierwszej butelce świeciło dno... A my z zapartym tchem oglądaliśmy Kung-fu Pandę 2.

- A mama powiedziała, pochwaliła się Młoda, pragnąć awansować na gwiazdę towarzystwa, że mogę paść gdzie i kiedy chcę!

- Wszyscy możemy. prychnął z wyższością Pierworodny i zapchał sobie otwór gębowy żelkiem


Trochę się boję, że ja i Pan P. padniemy pierwsi, a oni będą demolować chatę, po takiej dawce cukru jaką przyjęli nieprędko zmorzy ich sen. Teraz mają przymusową godzinę bez TV, i z góry dochodzą mnie potępieńcze krzyki, że też troje dzieci umie generować taki hałas... Jedno jest pewne, taki sylwester w domu to hardcore... Matko strzeż się, dziecko twój wróg! 
 
PS Koty po porcji tabletek uspokajających leżą w salonie do góry kołami i żadne petardy im nie straszne!

Bolek i Lolek czyli dlaczego się boję o moją pandę
- Mamo, a wiesz, że starszy brat może prowadzić auto? Drugorodna podzieliła się ze mną świeżo zdobyta wiedzą przy śniadaniu

- ??? Nie .. wybąkałam niepewnie, zastanawiając się gdzie leżą moje kluczyki do pandy

- Może, może! upewniła mnie żarliwie, Bolek prowadził!

- Majciu to bajka jest, dzieciom nie wolno prowadzić auta. Trzeba mieć prawo jazdy. wypuściłam trochę smrodku dydaktycznego

Sprawa przycichła, aż do dziś rana, kiedy Młódź czekają na śniadanie oglądała pod terrorem Mai, "Bolka i Lolka w Europie".

- Fifi, dlaczego on prowadzi auto? zapytała skonfundowana Młoda

- A ja wiem, burknął obrażony na cały świat Panicz Isiu, Może ten Bolek ma osiemnaście lat?


Ta wizja, że starszy ma mieć osiemnaście lat żeby prowadzić bardzo mi się podoba. Panda póki co jest bezpieczna, no chyba, że w następnym odcinku pokażą jak prowadzi Lolek...
czwartek, 29 grudnia 2011
Przysłowia mądrością narodu...

- Maja! Przeciwnik Wołacza zwócił się był do siosty w krótkich żołnierskich słowach, Lepsza kupa w majtkach niż gówno na rajtkach!

Do tej pory nie wiem, czy się z tym zgodzić. Niby trochę racji w tym jest, ale wciąż trwam w szoku. 

środa, 28 grudnia 2011
Czym jestem, czyli do czego prowadzi potajemne wyjadanie dziecku słodyczy

- Majka!!! Znów zeżarłaś moje słodycze! Miałem jeszcze jednego jeżyka! nerwowo zauważył Panicz Isiu szykując się do świętej wojny

- To nie Maja, tylko ja... westchnęłam zrezygnowana oblewając się rumieńcem wstydu

- Helena chciała tak? upewnił się już łagodnym głosem Pierworodny

- Można tak powiedzieć, kupię Ci synu dziś takiego. obiecałam 

Takich historii gdzie matkę przycisnęło i konsumowała dobra czekoladowe było kilka... Nie powinno więc dziwić, że Syn mój, Dziecię Pierworodne, oświadczył mi ostatnio radośnie:

- Meine Mutter ist Zuckertüte! 

Czas stanąć w prawdzie, jestem tytką na słodycze. W dodatku mocno kulistą...  Idę się załamać, o pardon kulam się!

poniedziałek, 26 grudnia 2011
Jak sernik świąteczny wywołał bunt w wigilię czyli dlaczego nie warto piec ciast
Maja, jako pięciolatka wciąż wierzy w św. Mikołaja. Żeby jej radość była pełna, umówiłam się z Panem P., że po kolacji wigilijnej zawołam ją do kuchni, a on w tym czasie ustawi prezenty koło choinki. Młoda była odpowiednio uświadomiona, że jak ładnie skonsumuje to zachęci tym Mikołaja do zrzucenia paczek. Po kolacji jednak, zanim zrealizowałam mój plan, chciałam podać sernik i kawę.

- Przynieś ten sernik z balkonu, proszę. zawołałam z kuchni do Pana P.

Drugorodna, dziecko tak nakręcone na psią księżniczkę, pobiegło z nadzieją na balkon a widząc, że jedyne co tam jest to tortownica z ciastem, nie kryła rozczarowania.

- Zrzucił tylko sernik?! zauważyła oburzona, Tylko sernik!!!

Na szczęście, za chwilę Święty się zreflektował i zrzucił właściwe prezenty. Bo już bunt był!
 

niedziela, 25 grudnia 2011
Szaleństwo wychodzi zawsze przy okazji Świąt, czyli Młody diagnozuje siostrę
Młodzież obdarowana przez Gwiazdkę dokładnie tym czego chciała, odpuściła rodzinie i słodyczom i zatopiła się w zabawie.
Pierworodny składał w skupieniu swój starwarsowy, lego statek i zdawało się, że świata poza nim nie dostrzega. Wszak było kilkadziesiąt kroków do wykonania! Zaś Drugorodna, pijana wprost ze szczęścia, bo obdarowana księżniczką psem, nie przestawała nawijać sama do siebie, ogrywając na zmianę rolę psa i właścicielki.

- Wiesz, Maja ma wymyślonego psa Kiarę, potrafi go prowadzić na smyczy, mówi do niego, ma bardzo bogatą wyobraźnię, ja za tym nadążam, niestety niektóre jej koleżanki nie potrafią wejść w konwencję zabawy. westchnęłam do siostry Pana P.

- Takie mówienie do siebie w dzieciństwie, potem u dorosłego przechodzi do mówienia sobie w myślach różnych rzeczy i takiego sposobu oswajania świata. To taki pierwszy krok. odpowiedziała z uśmiechem patrząc na Młodą

- To jest pierwszy krok ale wiesz mamo do czego? Do szaleństwa... ponuro wtrącił Panicz Isiu vel Gumowe Ucho, który wydawał się tak pochłonięty zabawą, że nic do niego nie powinno dotrzeć!

Po diagnozie Młodociany Freud znów skupił się wyłącznie na sobie, wszak dla szalonej siostry zrobił już wszystko co możliwe...

piątek, 23 grudnia 2011
Życzenia + gratis czyli czego się można dowiedzieć o własnym dziecku piekąc piernik


Drodzy Czytacze!

Życzymy Wam spokojnych Świąt!

Małgosia


PS

Tak się złożyło, że jutro będzie kolacja wigilijna u nas. Na nowych śmieciach. Było trochę zawirowań, ale dziś się wszystko wyklarowało i będzie jak powinno być od początku! Z okazji Świąt piekłam dziś sernik i piernik. Jak mam tyć, to niech chociaż mi to smakuje!
Do piernika przepis zalecał piwo, nabyłam, ku wielkiemu zdziwieniu Pana P., który nie gustuje w tym trunku.

- A to po co? zapytał zdumiony wyjmując z reklamówki butelkę o górskiej nazwie

- Zamierzam się upić pod te Święta! zażartowałam, a serio to do piernika

Niestety piernik wymagał tylko 100ml złocistego trunku. Kiedy skończyłam a ciasto rosło w dwóch konikowych formach w piekarniku, wzięłam butelkę piwa i poszłam szukać chętnego na konsumpcję.

- Chce ktoś piwa? zapytałam ze śmiertelną miną

- Później mamo. chętnie zgodził się Pierworodny

I tak oto dowiedziałam się mimochodem, że Młody lubi piwo! Szok! Ponoć w wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem, ale żeby dzieci nieletnie piwsko żłopać chciały?! Nowa świecka tradycja czy jak?


wtorek, 20 grudnia 2011
Barbórka czyli lepiej późno niż później
Kiedyś to były Barbórki, akademie w szkołach i przedszkolach, szał był! A teraz to (nawet u nas na Śląsku) w szkole lichota straszna. Młody wprawdzie zrobił furorę bo zabrał czapkę Dziadka wraz z pióropuszem na zajęcia, żeby sobie dzieci pooglądały, ale to co było za moich czasów "to se ne wrati"... 

Z tej okazji, w zeszycie powstały peany na cześć braci górniczej i jej ciężkiej pracy. Jako, że obowiązkiem matki dziecka wczesnoszkolnego jest podpisywanie jego ocen, a nagrodą za tą żmudną pracę mogą się okazać "olre jaja duże i nakrapiane" to i tym razem się nie zawiodłam!

Poniżej opus:

Temat: Praca górnika

Górnicy pracują w niebezpiecznych warunkach. Górnik jest: odważny, pracowity, dzielny i silny.

Górnik ma bardzo ciężki zawód. Dawno temu rządzili królowie. Rower ma dwa kółka. Hania była na plaży. Huba to pasożyt. Uczymy się historii.



Na początku poczułam lekki dyskomfort, co królowie mieli do górników, oprócz tego oczywiście, że dawniej rzadzili również górnikami. 
Fakt posiadania przez rower dwóch kół (choć powszechnie znany) lekko mnie zadziwił, bo górnicy raczej na rowerach nie pomykają po kopalni, no chyba, że na szychtę (to by się jakoś dało wytłumaczyć). 
Ale po co u licha Hania była na plaży, nie wiem, możliwe jednak, że Hania pracuje jako górnik i pojechała na urlop do ciepłych krajów? 
Przy hubie wymiękłam, nijak z górnictwem powiązać jej nie mogłam. Ale oddaję sprawiedliwość: huba to pasożyt. 
Na koniec zapewnienie, "uczymy się historii", załóżmy, że górnictwa to by i pasowało...

I tak matka o ścisłym umysle wydedukowała co mają te wszytskie zdania wspólnego z ciężkim zawodem górnika. A potem Pierworodny wyjaśnił skołowanej rodzicielce, że to zdania, króre mieli napisać z trudnymi ortograficznie słowami i wszelkie podobieństwo do pracy górnika było przypadkowe...

Źle ze mną jak nic!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45