Zapiski z ciężkiego i nielekkiego życia czyli jak koegzystować z Piekielną Trójką, Panem Kotem, jego bratem Szatanem i nie zwariować. Poradnik praktyczny w przykładach.
RSS
czwartek, 03 maja 2012
Jak sprawdzić stan zdrowia psychicznego czyli do czego służy poziomica

- Mamo, wiesz, że Maja ma nierówno pod sufitem! poinformował mnie Panicz kiedy jechaliśmy na cmentarz z okazji imienin Dziadka i Pradziadka

- Filip! obruszyła się Babusia, jak możesz tak mówić!

- Mogę! hardo skontrował Młody, Mogę bo zmierzyłem to poziomicą! Nauka nie kłamie!

- ??? zdębiałam ja i matka moja

- Nawet ściana jest od niej mądrzejsza! triumfował Pierowordny

 

Muszę przyznać, że Babusia zachowała się mało pedagogicznie śmiejąc się bezwstydnie i nie próbując nawet uciec w kaszel! Zaś Drugorodna przyjęła diagnozę standardowo czyli wysokim C.

środa, 25 kwietnia 2012
Rekolekcje czyli szerokie horyzonty

- Filip i jaki jest ten ksiądz? zapytałam Młodego w drodze do domu po niedzielnej Mszy, na której był z Babusią

- Niski, z taką krótką brodą, włosy ma jak Pan P. ... wystękał znudzony Panicz

- Ja się nie pytam jak wygląda, tylko jaki jest, czy kazanie było w porządku. wyjaśniłam rozbawiona

- Niski z czarną brodą i ma szerokie horyzonty. uściślił i ziewnął przeciągle

- A po czy to poznać te szerokie horyzonty? Że szeroki i niski?! zdębiałam

- Nie, no tak ogólnie był fajny, no wiesz, miał te szerokie horyzonty. powiedział i zamilkł był jak grób

 

A ja do tej pory nie wiem, jak u licha on te horyzonty wyczaił? No jak!

 

czwartek, 19 kwietnia 2012
Jak utrzymać grzybicę w sekrecie czyli czego nie mówić Łucji

- Mamo, zaczęła Drugorodna teatralnym szeptem podczas kąpieli, A koleżanka Łucji ma grzybicę!

- O! osłupiałam, A gdzie ma tą grzybicę? wystękałam

- Na stopie! I wiesz co? zapytała z mieszkanką grozy i zachwytu

- Co? starałam się nada głosowi tą samą dawkę emocji

- Powiększa się jej ta grzybica!!! zawyła Młoda

- Cóż dziecko, taka choroba się zdarza, trzeba to leczyć i wszystko będzie dobrze... wyjaśniłam próbując się nie roześmiać

- Tylko nie wolno tego nikomu mówić! To tajemnica. Tak mówi Łucja. dodała żarliwie

- No skoro Łucja mówi, że to tajemnica, to dobrze, że nikt nie wie...

 

Teraz tylko czekam aż pójdę z Młodą na przykład do sklepu mięsnego, a ta w ciągu minuty opowie ze szczegółami sprzedawczyni o grzybicy koleżanki Łucji, oczywiście w największym sekrecie!

 

środa, 18 kwietnia 2012
Humor bloku porodowego czyli co zabrać na porodówkę!

Post ten dedykuję ku przestrodze przyszłych mam, które w szaleństwie swym zdecydowały zostać po ślubie przy rodowym nazwisku. A było tak.

Wody odeszły mi koło północy więc się spakowaliśmy, odwieźliśmy Piekielną Dwójkę do Dziadków, a my popędziliśmy na porodówkę. Jako, że skurcze dopiero się rozkręcały to i humor mi dopisywał i generalnie widziałam poród w różowych barwach.

Położna zaprosiła nas do gabinetu i rozpoczęło się rutynowe spisywanie danych.

- Nazwisko Pani. zapytała

Podałam

- Nazwisko rodowe. ponowiła pytanie

Podałam takież samo.

- Stan cywilny... Panna! odpowiedziała sobie sama położna zaznaczając adekwatną rubrykę

- Mężatka. poprawiłam z naciskiem

- Czyli, że Pan przyjął nazwisko żony, tak. westchnęła

- Nie, oburzył się Pan P., żona została przy panieńskim

- O! kobieta osłupiała, A po co tak?

- Bo chciałam, kaprys taki. wyjaśniłam

Chwilę trwało zanim się Pani odblokowała, bo takich cudów to się można u aktorów jakich w "stolycy" spodziewać, ale nie po północy na południu Polski!

- A dziecko jakie nazwisko będzie nosić?

- Męża. wyjaśniłam rozbawiona

- Akt małżeństwa poproszę. usłyszałam w odpowiedzi

Tu z kolei zdębiałam ja i mąż mój Pan P.

- Nie mamy przy sobie, bo jakoś do głowy nam nie przyszło, żeby zabrać na porodówkę... wystękałam (potem okazało się, że nie przyszło mi też do głowy żeby zabrać sztućce...)

- To my zgłosimy dziecko na Pani nazwisko, inaczej się nie da. zawyrokowała i pokiwała głową na moimi fanaberiami

 

Dzięki takiej polityce Pan P. musiał się żołądkować w USC żeby dziecko miało takie nazwisko jak powinno. Summa summarum jak masz inne nazwisko niż mąż to bez aktu ślubu z domu nie wychodź!

PS Jednym z punktów programu było też wypełnienie ankiety na temat żywienia. Najbardziej rozbawiło mnie pytanie ile razy dziennie jem, do wyboru były wartości, raz, dwa, trzy. Zapytałam więc kobietę co mam podać bo ja jem w ciąży z 6 posiłków jak mam słaby dzień i że liczenie mojego BMI w 37 tyg nie jest może sensowne...


poniedziałek, 16 kwietnia 2012
Uodziny, szkapa i niemowlę czyli jak przeżyć kwiecień i nie zwariować

Panicz Isiu z żelazną konsekwencją zabraniał Drugorodnej mówić, że ma sześć lat zanim nie minie 16 kwiecień. Nie muszę dodawać, że na tym tle wybuchały rozliczne awantury, w które i ja była wikłana jako świadek każdej ze stron.

- Mamo! Bo Filip mówi, że mam 5 lat! A ja mam 6!!! Prawda? zawodziła Maja

- Mamo, wytłumacz jej, że 6 będzie miała szesnastego, tak jak ja będę mieć 9 dwunastego kwietnia! odbijał piłeczkę Pierworodny z szatańskim uśmiechem na ustach

Tym sposobem żyło nam się w tygodniu poprzedzającym dwunasty i szesnasty jak w raju, alternatywnym...

W końcu nadszedł dwunasty kwiecień i Panicz opływał w splendory urodzinowe. Zabrał na uczelnię torbę mieszanki krakowskiej z silnym postanowieniem, że częstować będzie o 9:20 jako się był narodził, ani wcześniej ani później, bo inaczej to się nie liczy... Wszak dziś był Pępkiem Świata!

Pech chciał, że Drugorodna powołała dzień wcześniej do życia niewidzialnego konia, tak więc powoli mamy cały zwierzyniec niewidzialnych, a uważać trzeba na nie jak na normalne, żeby nie nadepnąć itd... Aby uczcić konisko postanowiła świętować jego roczne urodziny dwunastego właśnie.

- Filip, a wiesz, że mój niewidzialny koń ma dziś rok?! Też ma urodziny! pochwaliła się kiedy tylko zapakowałam całą trójkę do auta.

- Nie może mieć roku, bo go wczoraj wymyśliłaś! zezłościł się Młody, zamiast czcić uodziny brata to ta konia wspomina!

- Może! nie zrażała się Maja, Ma dziś urodziny! dodała dobitnie

- Uuuuuuuu! zawył Panicz, co nie wróżyło nic dobrego, O nie!!! Ta szkapa nie będzie mieć urodzin wtedy co ja!!! Rozumiesz?!!! wykrzyczał i pokazał był "gniewne oczy"

- A jutro może mieć? spuściła z tonu Drugordna

- Jutro tak. rozpromienił się Młody i nastała błoga cisza, na minutę... bo potem przypomniał jej, że ma dopiero 5 lat.

 

A żeby nie było, że Trzeciorodna jest pomijana to dodam, że dziś Pannica skończyła cztery tygodnie i oficjalnie przestała być noworodkiem! Niemowlę to brzmi dumniej!


 

piątek, 06 kwietnia 2012
Jak wyczarować ducha Świąt czyli piecz babo placek!

Święta za pasem więc w ramach budowania odpowiedniej atmosfery dla Piekielnej Trójki i Karoliny postanowiłam upiec babkę. W myśl zasady jak mamy tyć to chociaż niech będzie dobre!

Przepis prosty, jak budowa cepa, zawsze wychodzi super ciasto... Trzeciorodna (dziecko z promocji) spokojnie wodziła za mną oczyma, aż do czasu kiedy to odgłos miksera ululał ją do snu.

Żeby było bardziej "na bogato" to podwoiłam ilość składników. Babka od momentu wsadzenia do pieca zaczęła żyć własnym życiem... Najpierw jej się ulało, a po godzinie toto ulane zaczęło dymić.

- Co tak cuchnie?! zapytała Drugordna zanosząc się kaszlem

- Mama przypaliła ciasto. z przekąsem zauważył Panicz

- Ale śmierdzi!!! dorzuciła swoją cegiełkę Karolina

- Kochanie coś się przypaliło? zapytał Pan P.

 

Babka pomimo prób ratowania w połowie okazała się zakalcem... Jak mi się na drugi rok zachce babki to sobie kupię! A, że człowiek nie uczy się na błędach to jutro będę popełniać murzynka!

PS W domu do tej pory, pomimo wietrzenia, unosi się zapach mojej klęski...

poniedziałek, 02 kwietnia 2012
[*]

W środę odszedł mój Tato, zasłabł w nocy i pomimo reanimacji nie wrócił już do nas. Nie miałam szansy się pożegnać, nic mu powiedzieć. potrzymać za rękę...W sobotę go pochowaliśmy.

Tak strasznie mi go brak...

 

poniedziałek, 26 marca 2012
Jak jeść żeby się najeść czyli Helena pokazuje stalowy charakter

- Mamo, ona tak długo będzie jeść? marudził Pierworodny chcąc zasmoczkować siostrę

- Jakieś dwadzieścia minut... westchnęłam, bo to już dolewka dolewki była i czułam się jak chodząca pizza hut z niewyczerpaną promocją

- Aż tyle?!!! oburzył się Młody

- Też tyle jadłeś...

- Helena! zażądał ostro Panicz, Kończ to, bo smoczek czeka!

Królowa dokończyła majestatycznie i pozwoliła podać sobie smoczek ku wielkiej uciesze Pierworodnego

PS Rodząc Helenę doszłam po raz trzeci do wniosku, ze to jednak jest kiepsko pomyślane! Żeby tak mieć brzuch na suwak, no albo choć na rzepy... Zdecydowanie to Panu B. nie wyszło!

PS1 Piękna Helena, dziecko z promocji, po tygodniu pobytu na tym łez padole wykazuje już pewne silne cechy charakteru. Otóż z żelaznym uporem pilnuje pór karmienia. Głodna węszy natarczywie niczym pies tropiący, dzięki czemu zyskała przydomek iście królewski Helena Węsząca vel Węszycielka. Wszelkie poradniki dla świeżo upieczonych mam sugerują, żeby zaproponować dziecku po zjedzeniu z jednej piersi również drugą, a nuż jeszcze coś doje. Biada temu kto by nie zaproponował żarłocznej Trzeciorodnej kolejnej porcji, dolewki, drugiego śniadania itd. Helence się należy, Helenka wyegzekwuje i nikt jej na jedzeniu nie oszuka!


piątek, 23 marca 2012
Helena zażywa kąpieli czyli co zniesmacza Pierworodnego

Helena jak każda szanująca się panna codziennie zażywa kąpieli. Traumatyczne to przeżycie z reguły odbywa się w asyście Mai, jeśli nie zdążę na czas to Tyran sprawdza stan ciepłoty wody i muszę na nowo napełniać wanienkę, usuwając z niej wszelkie kocie kłaki.

Wczoraj zaproponowałam Paniczowi udział w kąpieli Trzeciorodnej.

- Filip pomożesz mi ją wykąpać? powiedziałam robiąc słodkie oczy

- Chętnie mamo! entuzjazmował się Pierworodny, który nie może wyjść z podziwu jak "dziadkowo" wygląda ludzko noworodek

- Super! To wsadź wanienkę do wanny bo muszę ją opłukać.

- Tylko mamo jak mam pomagać, to zrób coś z jej pępkiem, on mnie obrzydza. zreflektował się nagle i szpetny grymas wypłynął na jego boskie lico

- Synu, miejże litość, co mam zrobić? To musi samo odpaść! Też takie miałeś... westchnęłam zrezygnowana

- Może zakryj to chusteczką? zaproponował Pomysłowy Dobromir

- Dziecko... odpadłam, jak?! Kikuta?!! Chusteczką?!!! stęknęłam

- No tak go okręć żebym tego nie oglądał. Istotnie Pierworodny nie widział problemu

 

Summa summarum pomagał pomimo narażenia na oglądanie kikuta pępowiny. Ciekawość zwyciężyła.

PS Helena przyczyniła się do wzrostu korby u czworonożnych jak i dwunożnych nieletnich mieszkańców naszego domu. Tym samym przy każdym karmieniu narażona bywa na głaskanie po głowie, natarczywe grzechotanie zabawkami, tykanie palcem, śpiewanie ad hoc wymyślanych piosenek, łaskotanie w piętę... A jeśli akurat dwunożni nie zorientują się na czas to zawsze któryś z czworonogów musi choć głowę jej dokładnie obwąchać... Wszystko to jednak znosi z iście królewskim spokojem, wszak bez poddanych nie ma króla!

czwartek, 22 marca 2012
Jak przestałam być koniem trojańskim czyli piękna Helena wkracza na świat

W poniedziałek miałam iść do fryzjera, żeby na porodówce wystąpić jako "wielka gwiazda". Miałam załatwić mnóstwo rzeczy, wszak do terminu porodu miałam jeszcze trzy tygodnie... Helena miała jednak inne plany, więc na porodówce wystąpiłam tylko jako "wielka". Trzeciorodna pojawiła się na tym świecie o 6 rano w poniedziałek, ważąc 3420g i mierząc 53cm. Dostała 10 punktów.

Jak na imię przystało Helena jest piękna! Ma bujne czarne włosy i jest uosobieniem spokoju. Z godnością królewską je, śpi i wydala. Słowem dziecko z promocji!

 

sobota, 17 marca 2012
Przedwczesne urodziny czyli Maja zgarnia wszystko

Urządziłam Młodej urodziny w kulkach dla przyjaciół i znajomych. Impreza z powodu możliwości pojawienia się Heleny i zakończenia mojej kariery jako konia trojańskiego odbyła się miesiąc wcześniej niż powinna. Pannica dostała przysłowiowego amoku. Aby jak najwięcej wycisnąć z imprezy każdemu zaproszonemu dokładnie opisała co to, ona chciałaby dostać...

- Ten mi kupi lalkę, ten torebkę a ów psa dalmatyńczyka. relacjonowała mi podniecona

Dzięki takiemu biznesowemu podejściu Drugorodnej musiałam uspokoić kilkoro rodziców, że naprawdę nie powinni latać z wywieszonym językiem i szukać świętego graala tylko kupić coś co uważają za odpowiednie i będzie ok. Bo prawda jest taka, że radocha po pachy będzie i tak ze wszystkiego!

W końcu nadszedł ten dzień i Królowa jako solenizantka rozpoczęła odbieranie "geszenków". Wszystko szło dobrze, aż do którejś koleżanki, która to "tylko" wręczyła kolorową torebkę i próbowała umknąć czym prędzej do kulek.

- A życzenia?!!!! upomniała się oburzona Młoda

Koleżanka dopełniła formalności i mogła pobiec oddawać się szaleństwu.

Potem nadszedł ten moment, kiedy cała ferajna śpiewała "Sto lat". Drugorodnej włożono koronę na głowę i umieszczono na czerwonym krzesełku u szczytu stołu. Kiedy tylko wypito szampana i nadgryziono babeczki robiące za tort, cała ósemka pobiegała znów oddawać się kulkowemu szaleństwu.

- Jak Ci się podobało kiedy Ci śpiewali "Sto lat"? dopytywałam się w drodze powrotnej

- Dziś były moje urodziny, więc jak śpiewali to się nie uśmiechałam! powiedziała mi z godnością Jej Wysokość i zupełnie tracąc maniery poświęciła się grzebaniu w kolorowych torebkach.

Oficjalnie urodziny uznano za udane! Królowa pomimo skąpstwa uśmiechowego zachowała się godnie i szczerze cieszyła się wszystkim, a potem podziękowała gościom. Zaś mnie za dwie godziny w piekielnym wrzasku Bóg powinien odpłacić bezbolesnym porodem, bo to co tam przeżyłam to moje...

 

sobota, 10 marca 2012
Jak być w ciąży i nie zwariować

- Ale mam wielki brzuch... poskarżyłam się Młodemu, gładząc tenże w celu nakłonienia Heleny do zajęcia bardziej dla mnie komfortowej pozycji, bez nogi w moich żebrach.

- No duży... zgodził się Panicz Isiu

- Jakbym połknęła piłkę do koszykówki... westchnęłam licząc po cichu na pożałowanie

- E nie, zapewnił mnie z nagłym ożywieniem Pierworodny, jakbyś połknęła większą, taką lekarską!

 

Załamałam się, licz tu człowieku na męskie wsparcie!

 

PS Ciąża mi ciąży już strasznie, ta końcówka wlecze się jak flaki z olejem. Żeby sobie poprawić humor przedstawiam hity mojego brzucha.

1. Jakiś czas temu pewien pan patrząc na mnie i Piekielną Dwójkę zapytał z udawaną troską: "Ale teraz jest tylko jedno?". Zanim się otrzepałam z wrażenia to potwierdziłam, a potem żałowałam, że nie powiedziałam że trójka! W jego oczach wyraźnie palił się napis "antykoncepcja". Słowem posiadanie większej liczby dzieci jest oznaką patologii, niezależnie do tego czy stać cię na ich utrzymanie czy nie!

2. Daleka znajoma widząc mnie niedawno, rzuciła w moją stronę:

- O jak się zaokrągliłaś! A co to się stało?

- Nic, po prostu najadłam się gruszek i mnie wzdęło! pojechałam, że tak się wyrażę kolokwialnie "Kill Bille'em".

Mina panienki bezcenna!

3. To z kolei słyszy Pan P.

- Musisz odczuwać straszny stres przedporodowy...

Nie wiedziałam, że to taki stres, bo ja jakoś nic nie odczuwam.

 

Czasem żałuję tylko, że nie kupiłam sobie takiej koszulki jak widziałam tu, albo takiej z napisem "Uwaga zła ciężarna, rozdrażniona chlusta wodami!". Może by to pomogło na ludzką głupotę?

 

piątek, 09 marca 2012
Zgadywanki, czyli jak zostać zerem we własym domu

Bawiliśmy się wczoraj w zgadywanki, zabawa była wymuszona zagubieniem części elementów z gry logopedycznej Drugorodnej. Ponieważ nie dało się grać normalnie, a "Kota w woku" już odbębniliśmy, wymyśliłam, że każdy dostanie po kartoniku z 12 obrazkami i zadaje zagadki pozostałym, a przy okazji Maja ćwiczy wymowę. Szło świetnie, zgadywaliśmy z większym lub mniejszym bólem o co chodziło, kiedy Młoda mówi na przykład "to takie coś i ma taką pętelkę", aż Panicz skierował do mnie zagadkę.

 

- To takie zwierzę wodne, jest szaro-zielono-brązowo-żółte. powiedział Isiu

- ??? zdębiałam

- No dalej mamo! ponaglał mnie Pierworodny

- Nie wiem, nie mam pojęcia... wystękałam ze wstydem

- Kaczka! zawołała radośnie Młoda

- Tak!!! Mamo nawet Maja zgadła!!! kpił ze mnie bez litości

- Zgadałam!!! wyła Drugorodna, a Ty mamo nie!

 

Tak oto kaczka, a w zasadzie jej samiec, pogrążył mnie intelektualnie w oczach Piekielnej Dwójki... Nie wiem czy kiedykolwiek zdołam nadrobić te straty. To nic, że wszystkie zagadki typu "to takie coś" odgaduję bezbłędnie... Załamałam się!

czwartek, 08 marca 2012
Co czytać żeby zyskać uznanie

- Co czytasz? zapytał mnie luźno podchodzący do tytuologii "pani, pan" siedmiolatek

Cała scena miała miejsce w poczekalni szkoły angielskiego Drugorodnej. Pochłonięta w lekturze, dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że to było do mnie, zważywszy, że chłopina stała koło mnie na odległość dziesięciu centymetrów.

- To pewnie Harry Potter... zagaił ponownie

Odwróciłam książkę pokazałam mu okładkę i z uśmiechem odpowiedziałam

- Błąd, nie Harry Potter, czytaj.

Dziecko popatrzyło na okładkę , przeliterowało tytuł, oceniło grubość tomiszcza i zwróciło się do matki

- A ty potrafisz czytać takie grube książki?

 

A to wszystko sponsorował  B.Prus i jego "Lalka", którą pochłonęłam kolejny raz po lekturze "Lalki i Perły" Olgi Tokarczuk.

 

środa, 07 marca 2012
Dzień Kobiet czyli Młody kupuje kwiaty

"Dzień Kobiet, Dzień Kobiet, niech każdy się dowie..." śpiewało się na akademii w szkole kiedy ja byłam jeszcze w podstawówce. To se ne wrati, ale może to i dobrze, bo PRL wyrządził krzywdę temu świętu, kojarzy się ono bowiem li i jedynie z więdnącym goździkiem, rajstopami z klinem i rzeszą mężczyzn pijących od rana "zdrowie pięknych pań"...

Sama idea święta mi się podoba, zawsze to miło dostać kwiaty, albo "i czekoladki". A poza tym uważam, że trzeba Młodego uczyć pewnych zachowań, więc dziś rano wioząc go do szkoły odbyłam z nim pogadankę pedagogiczną.

- Synu, dziś Dzień Kobiet, jak wrócisz ze szkoły do Babci to złóż jej życzenia, ok?

- O nie! zawył dramatycznie Pierworodny, Obiecałem sobie, że nigdy tego nie zrobię!!!

- Czego u licha?! zdębiałam, Nie złożysz nigdy Babusi życzeń?

- Nie... Że nigdy nie pójdę do szkoły w Dzień Kobiet!!! dramtyzował

- Miejże litość dziecko... westchnęłam zrezygnowana, Masz jakieś pieniądze? dopytałam się

- Nie. wyznał Panicz, bo wszystko co miał przepuścił na colę i bułki

- To ja Ci dam, kupisz Babusi jakiegoś kwiatka, może różę z przybraniem, albo frezje, co? zaordynowałam

- Sztuczne? upewniał się Młody, który na urodziny Nestorki Rodu nabył jej wielce udaną donicę pełną złocistych chryzantem.

- Jakie sztuczne, a czy Babusia w grobie leży żeby jej sztuczne kupować!!! I chryzantem w donicy nie nabywaj. pouczyłam starając się nie roześmiać

- Wtedy nie było innych kwiatów! bronił się wielbiciel cmentarnych klimatów

- Było, nie było. Kup żywe kwiaty, żadne sztuczne!

- No dobra. zgodził się Panicz i zapisała sobie nazwę frezji na okładce książki ku pamięci.

 

Swoją drogą gdyby kupił Babusi taką wiązankę w kolorach fowistycznych i dał słoik żeby sobie je zagipsowała to byłoby coś! Zobaczymy co nabędzie...

 

wtorek, 06 marca 2012
Jak być słodkim i pięknym

- Mamo, przymiliła się Drugorodna, prawda, że to co małe jest piękne i słodkie?

- A to co stare i duże jest brzydkie? odpowiedziałam pytaniem na pytanie

- Tak! radośnie potwierdziła Młoda

- Czyli, że mama nie jest już słodka i piękna, bo jest stara i duża? zapytałam z udawanym smutkiem

- No też jesteś piękna i słodka... próbowała ratować sytuację, To co małe jest słodkie i piękne a to co stare... też. wybrnęła w końcu

 

I to mi pasuje! Bo już strach był, żem za mało słodka i piękna!

poniedziałek, 05 marca 2012
Ortografia na wesoło czyli kreatywność Babusi nie zna granic

Babusia, za co jej chwała, postanowiła podnieść poziom umiejętności ortograficznych wnuka. W tym celu Młody pisze dyktanda pod okiem mojej Rodzicielki. Babusia nie idzie na łatwiznę i nie korzysta z gotowych dyktand z ortografii na wesoło, ale sama wymyśla. Ostatnio Panicz przyniósł do domu takie oto dzieło (niestety zrobił z niego samolot w międzyczasie).


"Mała córeczka kupiła mamusi żółte żonkile."  - tu nic nie zapowiadało, że coś będzie nie tak, ot typowy dyktandowy bezsens

"Synek Wojtuś kupił dla taty bilety na strzelnicę." Jakiś specyficzny ten Wojtuś, na moje pytanie czemu dziecko ojcu kupuje bilety, Babusia wyznała, że miał kupować róże, ale się Pierworodny zbuntował, że róż nie będzie kupował bo to obciach!

Potem nastąpiła mrożąca krew w żyłach relacja z wycieczki w góry pewnej rodziny... Żeby nie być gołosłowną przytoczę owe opus.

"Cała rodzina pojechała w góry. Na szlaku zobaczyli żmiję i dżdżownicę. W drodze nie spodziewali się burzy. Ulewa bardzo ich zmoczyła. A potem zaczął padać grad. Potem poszli do baru na obiad. Szczęśliwi wrócili do domu na kolację."

Najlepsze jest to, że nawet Babusia nie wyhaczyła wszystkich błędów! A już padający wg oryginalnej pisowni Młodego "grat" rozbił mnie na kawałki, wyobraziłam sobie bowiem jak na tych nieszczęśników leci jakiś stary bęben od pralki albo kawałki żelastwa a może nawet stary telewizor.


Słowem Babusia to umie zrobić ortografię na wesoło!

 

wtorek, 28 lutego 2012
Co mnie czeka po śmierci czyli Ken przepowiedział mi przyszłość

- Mamo ubierzesz mi księcia? Młoda w wyraźnie dobrym humorze rozpoczęła od samego rana zabawy ze zdobycznymi barbie

- Sama mogłabyś mu założyć ten kaftan... westchnęłam patrząc na cudo zwane kenem

- Nie umiem. bez najmniejszego wstydu odparła Drugorodna

- Maja! Przeciwnik Wołacza uniósł swe boskie oblicze z nad talerza z płatkami, Ty siebie samej nie umiesz ubrać, lalki nie umiesz, co to będzie dalej?!!

Młodociana nie wykazała ani krzty troski, więc Panicz Isiu uznał, że musi ją uświadomić

- To co ty Maja myślisz, że jak mama umrze to jej kościotrup wyjdzie z trumny i będzie Ci co rano buty wiązał zanim pójdziesz do pracy?!!!

- Tak! Drugorodna nie widziała w tym nic zdrożnego

Młody się załamał, ja też. Wizja, że po śmierci nawet nie zaznam spokoju, tylko będę dylać parę razy dziennie z cmentarza do domu Młodej żeby ją ubrać i buty zawiązać mnie przeraża....

 

poniedziałek, 27 lutego 2012
Być jak Ibisz czyli dlaczego nie powinnam wyrównywać

Młody zarósł jak dzikopysk, w przebłysku geniuszu uznałam, że tym razem ja ureguluję jego owłosienie przy pomocy maszynki Pana P., myślałam sobie, że to nic prostszego, nastawiasz i fru! A poza tym umysł mam ścisły, magister na koncie, więc co jak co, ale obciąć to ja mogę nawet z zamkniętymi oczyma! Na początku szło nieźle, uznałam jednak, że trzeba jeszcze skrócić, dalej było dobrze, kiedy to podkusił mnie szatan i postanowiłam wyrównywać. Zdjęłam ochraniacz z maszynki i samym ostrzem wyrównałam nad uszami, grzywkę i tył. I to był początek końca... Nie to, że krzywo, ale że miał teraz elegancki dystans 2 cm wokół uszu, tył na prosto i dość wysoko podgolony, zaś grzywki nie miał wcale.

- Wyglądam jak idiota! oburzył się Młody przypatrując się swemu odbiciu w lustrze.

- Bardzo ładnie wyglądasz. skontrowałam nieszczerze próbując się nie roześmiać

- Jedno jest pewne, ludziom się na oczy bez czapki nie pokażę! zagroził Młody i powędrował do łóżka bo późna już była pora

Rano, zanim Panicz wstał, na wszystkie świętości zaklinałam Pana P., żeby mu nawet mięsień nie drgnął, bo to całe obcinanie nie do końca mi wyszło jak chciałam... Poprzedniego bowiem wieczora, Pan P., nie widział nowego imidżu Młodego.

- Boże, głucho stęknął Pan P., próbując nie roześmiać się w głos, kiedy znaleźliśmy się już sami, nie wiedziałem, że ponad sześćdziesiąt lat po wojnie, a ludzie nadal w hełmach chodzą? Coś ty mu zrobiła?!!!

- Wyrównałam... za bardzo.. wystękałam niepewnie

- Trzeba było go obciąć na zero! pouczył mnie Pan P. zanim oboje wpadliśmy w niepohamowany śmiech

Istotnie głowa Pierworodnego wyglądała jakby nosił taki kask "orzeszek"...

- Mamo!!! Do salonu wpadła Drugorodna w wyśmienitym humorze, Filip wygląda kapitalnie!!! i zaniosła się śmiechem

- Ciii! pogroziłam jej palcem, Wygląda bardzo ładnie! dodałam głośno

- Ładnie, chętnie zgodziła się Młoda, ale śmiesznie! odparowała na pełen regulator

Jakoś udało nam się wyjść, kolejna na liście była Babusia, która wykazała się największym hartem ducha i powstrzymała śmiech, a co więcej na żale Panicza, że wygląda źle odwołała się do jego poczucia stylu.

- Filip czy sądzisz, że Twoja mama, która zna się na modzie, ma dobry gust, obcięła by Cię niemodnie?! Wiesz kto nosi taką fryzurę? Taki aktor i prezenter Ibisz! To najmodniejsze strzyżenie! łgała moja Maman za co jej chwała

Ale kiedy mi to opowiadała później to obie popłakałyśmy się ze śmiechu nad "orzeszkowym Ibiszem"... I teraz już wiem, że choć umysł mój ścisły i magister w kieszeni to nie powinnam wyrównywać! Obcinać zgoda, ale nie wyrównywać!!!

 

niedziela, 26 lutego 2012
Kto w piątek nie przychodzi sam sobie szkodzi czyli jak pozyskać narzeczonego

- Mamo! zawołała radośnie Młoda, kiedy tydzień temu w piątek odbierałam ją od Dziadków, Oliwier jest we mnie zakochany!!!

- Znaczy się narzeczony? upewniłam się pro forma, Ale ponoć Patrycja była jego narzeczoną ostatnio?

- Teraz jest moim narzeczonym! Patrycji już nie kocha! żarliwie zapewniła mnie Drugorodna

- Do poniedziałku jej minie... powiedział głosem człowieka zmęczonego życiem Młody, materializując się w przedpokoju

- Nie! twardo zaoponowała Młoda, Ożeni się ze mną i będziemy razem pracować w naszym przedszkolu!

Pierworodny zakręcił znaczące kółko w okolicach skroni i spojrzał na mnie wymownie szukając poparcia.

- Majciu a jak on Ci powiedział że teraz będziecie narzeczonymi? dopytywałam się

- Normalnie. odpowiedziała Młoda i spojrzała na mnie jak na kosmitkę co życia ziemskiego nie zna

- No ale jak to jest normalnie? drążyłam temat bo w dorosłym życiu człowiek tak się nakombinuje jak chce coś powiedzieć drugiej stronie, ale za bardzo się nie odsłaniając, że niby nie, ale, że owszem tak... Słowem jak koń pod górkę! A tu u sześciolatków taka łatwość!

- No powiedział: "lubię Cię Maja!". odpowiedziała z politowaniem

- A to co innego, to przepraszam, można już na zapowiedzi dawać...

 

Dwa dni później, w niedzielę, byłyśmy na urodzinach u koleżanki z ich grupy, Młoda spotkała tam Patrycję i od słowa do słowa opowiedziała jej co się stało w piątek, kiedy to Patrycji w przedszkolu nie było. Efekt, jak mi zrelacjonowała mama Patrycji, był taki, że Pati nie chciała znać Mai. Ale ponoć udobruchana przez matkę po jednym dniu milczenia, przełamała się i znów przyjaźń kwitnie. Ponoć nie bez znaczenia jest fakt, iż Oliwier oświadczył jej, że obiema się był już znudził i teraz ma inną. Maja na te wieści zareagowała nad wyraz emocjonlanie:

- Jak to inną! Muszę go o to zapytać!

I niech ktoś powie, że sześciolatki mają łatwe życie, jeden dzień absencji i narzeczony przepada, o weekendzie nie wspominając!


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 46