Zapiski z ciężkiego i nielekkiego życia czyli jak koegzystować z Piekielną Trójką, Panem Kotem, jego bratem Szatanem, Olusiem Lwie Serce i nie zwariować. Poradnik praktyczny w przykładach.
RSS
środa, 23 stycznia 2008
Ciemna strona nocnika
Ponieważ Młoda kończy niedługo 2 lata postanowiłam jakiś czas temu zakupić nocnik i powoli przywyczajać ją do załatwiania potrzeb nie w papmersa ale do owego cuda. Wydawałoby się, że kupić nocnik jest prosto... W hipermarkecie było kilka modeli z czego każdy wydawał mi sie jakiś koszmarny, w końcu nabyłam najbardziej klasyczny w kształcie i zapłaciłam za niego (tak mi się przynjamniej wydawało) zbyt dużo jak na kawał wściekle żółtego plastiku. Przy pierwszym użyciu zorientowałam się czemu kosztował 20 zł a nie 5... Miał pozytywkę, nie zauważyłam tych dwóch czujników zalanych w dnie koszmarka.

Maja kiedy pierwszy raz usłyszała jak spod niej gra, zerwała sie na równe nogi i ropoczęła taniec pomimo brudnego tyłka. Na dodatek cudo grało w kółko melodyjkę "Zum Geburtstag viel Gluck"... dopóki nie zostało osuszone. Ukrywaliśmy przed Fifi dodatkowe możliwości nocnika, żeby nie prowokował go do notorycznej gry. Wystarczyło, że używał go jako kapelusza kowbojskiego dla siebie i siostry...

Ostatnio po użyciu nocnika, wymyłam go chyba zbyt dokładnie, bo nalałm wody do wnętrza pozytywki znajdującej się pod nocnikiem. Urządzenie rozpoczęło grę. Na początku chciałam go przetrzymać i zostawiłam w łazience.

- Pogra ze dwie godziny i się wyczerpie bateria. myśłałam mściwie

Po dwóch godzinach postanowiłam wysuszyć pozytywkę suszarką, kiedy to nie pomagało, dodatkowo obłożyłam głośnik ręcznikiem. Po kolejnych 2 godzinach rozważałam wyniesienie grata do piwnicy, może po 2 dniach grania bateria padnie. Koło 23 w nocy byłam już na tyle zdesperowana że pomyślałm o nożu. Wbiłam więc kawałek noża w ciało pozytywki ( a w zasadzie w plastykową pokrywę osłaniającą to cholerstwo) pokręciłam i nagle przetstało grać!!! Nalałam do niego wody i okazało sie ze wtedy też nie gra!

- Ale to było proste!!! A ja sie tak męczyłam! pomyślałam z ulgą

Koło pierwszej w nocy obudził mnie znajomy dźwięk "Zum Geburtstag viel Gluck". Wściekła wstałam z łóżka, wzięłam nóz i zaatakowałam z innej strony platikowej osłony. Melodia zmieniła wyskość po czym zamarła. Odłożyłam go do łazienki i poszłam spać, mieląc po drodze przekleństwa i groźby pod adresem produceta tudzież pomysłodawy.

Rano weszłam do łazienki, przesunęłam nocnik i znów radośnie popłynęło w eter "Zum Geburtstag viel Gluck"...

- Albo ty, albo ja! zasyczałam do plastiku i poszłam po nóż.

Metodycznie rozpruwałam pokrywę osłaniającą pozytywkę, uważając aby nie uszkodzić wnętrza nocnika. Odnalazłam baterię, wydłubałam ją i dałam do zabawy Młodemu, czyli już się jej nie znajdzie!

- Już nie zagrasz! rzuciłam na odchodne do nocnika wsadzając go do łazienki.

Zamknęłam za sobą drzwi i wreszcie
zapanowała miła rodzinna atmosfera.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22