Zapiski z ciężkiego i nielekkiego życia czyli jak koegzystować z Piekielną Trójką, Panem Kotem, jego bratem Szatanem, Olusiem Lwie Serce i nie zwariować. Poradnik praktyczny w przykładach.
RSS
czwartek, 24 lutego 2011
Soki warzywne czyli jak się podlansować kosztem innych
Młody dziecko ukarane zakazem bajek, oglądął ze mną Discovery Science. W przerwie reklamowej pokazali szczęsliwą rodzinę i wychwalali pod niebiosa matkę, która do wspólnych posiłków podaje brązowy gazowany napój zwany roboczo kolą.

- Widzisz mamo? ożywił się Młody, Nawet takiemu maluszkowi dała to do picia, super... rozmarzył się był

- Synu to jest dysfunkcyjna matka! oburzyłam się teatralnie, Wiesz co to znaczy? dopytałam się jeszcze

- Tak wiem... westchnął, to taka, która daje małym dzieciom do posiłków kolę, choć nie powinny tego pić.

- Otóż to synu! Otóż to! A Twoja matka nie jest dysfunkcyjna.

- Mamo, a wiesz, że u nas jedno dziecko przyniosło do szkoły sok warzywny? wyjawił mi Isiu z adekwatnym grymasem przy słowie "warzywny"

- I co smakował Wam? dopytałam sie zaciekawiona

- Tylko dla siebie to przyniosła, ale nawet ona nie wypiła! Wiesz jaka to ohyda?!!! To było z ryżu!!! dodał z paniką w głosie

- A któż to taki sok przyniósł? ciekawość moja sięgała zenitu

- Natalka. posępnie wyjaśnił Pierworodny

- A Natalka... westchęłam, bo mama Natalki jest fanatykiem zdrowej żywności, Widzisz jakbyś miał taką matkę, to piłbyś soki warzywne! podlansowałam się kosztem Natalki

- Jak ona może, gulgotał Isiu, dawać dziecku taką ohydę, co z niej za matka?!

- A co powinna kolę dawać? zażartowałam

- Mamo, nie mówię żeby od razy demolkę organizmu - kolę, ale normalny sok, jabłkowy! A nie taki z ryżu!!! To smakuje jak karton!!! dodał jeszcze i otrzepał się z obrzydzenia


Dzięki fanatycznemu podejściu do sprawy żywiania matki Natalki, moje akcje, pomimo reglamentacji koli, znacznie wzrosły!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6