Zapiski z ciężkiego i nielekkiego życia czyli jak koegzystować z Piekielną Trójką, Panem Kotem, jego bratem Szatanem, Olusiem Lwie Serce i nie zwariować. Poradnik praktyczny w przykładach.
RSS
wtorek, 31 sierpnia 2010
Fifi idzie do szkoły czyli dlaczego warto mieszkać na Śląsku
- Małgosia, słuchaj! zagaiła Maman przy niedzielnym obiedzie, Dziadek widział w sklepie takie tytki...

- Tak, ochoczo potwierdził Papa i tyle było jego, bo Babusia błyskawicznie objęła prowadzenie

- Chcieliśmy kupić Filipowi na rozpoczęcie roku szkolnego. dokończyła i patrzyła na mnie wyczekująco

- Ludzie kochani, zaapelowałam, przecież to śląska tradycja, u nas w krakowskim się takich tytek nie daje... Dajcież spokój, to sztuczne strasznie.

Dobrze pamiętam z dzieciństwa zdjęcia kuzynek z Rybnika, które dumnie pozowały z tytą, mnie nikt tyty nie dawał (to "śląska tradycja" słyszałam), choć na słodycze zawsze pies byłam, co widać po mnie doskonale...

- A my to co?! obruszył się błyskawicznie Dziadek

- Właśnie, właśnie. poparła go Babusia, mieszkamy na Śląsku!

- Bo taki podział administracyjny zrobili. westchnęłam, dawniej byliśmy w krakowskim. A poza tym jak ja szłam do pierwszej klasy to jakoś tyty nie dostałam! zaatakowała znienacka

- Bo wtedy kryzys był... fałszywie ubolewała Babusia

- Ciekawe, polemizowałabym! zauważyłam kąśliwie

- To co?! Kupimy dziecku tytę! A teraz zrób herbaty. Maman uznała temat za wyczerpany

PS A jeszcze całkiem niedawno rozmawiałam z K., że tytki się u nas nie daje z powodu "krakowskiej oszczędności"...
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19